Słowacki
Juliusz Słowacki - książki online
Strona :« 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 Zobacz wszystkie»
Rozdział VI
Uspokoiwszy więc Szaman płacz w Anhellim opuścił rybaków i odszedł w pustynie.
A księżyc jeszcze był wysoko, gdy zaszli do chaty starego człowieka, który
przywitał Szamana jak dawnego przyjaciela. Był to jeden z wygnańców barskich…
ostatni.
Chata jego ocieniona szeroką jabłonią i pełna gniazd gołębich, i śpiewająca od
świerszczów ustronna była i spokojna.
I postawił ów starzec przed gośćmi cynowy dzban, chleby i Jabłka czerwone, a
potem zaczął jak zwykle rozmowę o dawnych czasach i o ludziach już umarłych.
Nie wiedział zaś nic, że nowe pokolenie w Polszcze i nowi byli rycerze i nowi
męczennicy; i nie chciał wiedzieć o tém będąc człowiekiem przeszłości.
A nie było już w nim żadnej pamięci, ale była pamięć o rzeczach, które mu się
zdarzyły za młodu; lecz o dniu wczorajszym nie wiedział i nie myślał o jutrze.
A utrzymywał się z robaczków, które nazywają czerwcem; i z nich płacił podatek
carowi, a był właśnie dzień składania daniny.