Słowacki
Juliusz Słowacki - książki online
Strona :« 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 Zobacz wszystkie»
Rozdział VIII
A przechodząc dalej, ujrzeli wiele ludzi bladych i umęczonych, których imiona
wiadome są w ojczyźnie.
I przyszli nad jezioro podziemne, i postępowali brzegami ciemnej wody, która się
nie ruszała, a złota była gdzieniegdzie od światła kagańców.
I rzekł Szaman: Jestże to morze Genezaretańskie Polaków? A ci ludzie sąż
rybakami nieszczęścia?
Jeden więc z tych, którzy siedzieli smutni nad brzegami czarnej wody, z twarzą
zadumaną odpowiedział: Pozwalają nam odpoczywać, albowiem dziś są imieniny
królewskie i dzień wytchnienia.
Więc usiadamy tu nad ciemną wodą dumać i rozmyślać i odpoczywać; bo serca nasze
są strudzone gorzéj niż ciała.
A oto utraciliśmy niedawno naszego proroka, którego ta skała była miejscem
ulubioném i te wody miłemi mu były.
Człowiek to był blady, z błękitnemi oczyma, wychudły i pełny ognia.
A oto przed siedmią laty ogarnął go pewnej nocy duch proroctwa, i uczuł
wstrzęśnienie, które było w ojczyźnie, i rozpowiadał nam przez noc całą to, co
widział, śmiejąc się i płacząc.