Słowacki
Juliusz Słowacki - książki online
Strona :« 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 Zobacz wszystkie»
Powiadając, że car jest głową wiary i że w nim jest Bóg i że nic nie może
rozkazać przeciwko Duchowi świętemu, nakazując nawet rzeczy podobne zbrodniom,
albowiem w>nim jest Duch święty.
Użyję więc przeciwko temu księdzu ognia niebieskiego, aby go spalić, i stracę go
w oczach dzieciątek.
A skoro wyrzekł Szaman słowo przekleństwa, zapalił się ów pop na koniu, i wyszły
mu z piersi płomienie, które się złączyły w powietrzu nad głową.
I przelękniony koń unosić go zaczął po stepie palącego się; a potem wzdrygnąwszy
się zrzucił z siebie węgiel siedzący na siodle do ostatka.
A oto na owem próchnie człowieka chodziły skry….. jak owe iskierki, które są
na spalonym papierze błędne i snujące się w różne strony.
Przybliżywszy się więc Szaman ku dzieciątkom rzekł: Nie lękajcie się; Bóg z
wami.
Ogień przestraszył was jak gołąbki śpiące, aleście zasypiały w domie pożaru i
ciałka wasze już więdły.
I wyciągały do starca rączki owe dzieciny krzycząc: Staruszku, weź nas z sobą!
I rzekł Szaman: Gdzież Was zaprowadzę? Oto ja idę w drogę śmierci; chcecież,
abym was wziął i ukrył pod płaszczem i wysypał was z poły mojej przed Panem
Bogiem?
Odpowiedziały mu dzieciątka: Weź nas i zaprowadź nas szerokiemi gościńcami aż do
matek naszych.
I wszystkie krzyczéć zaczęły z wielką dumą: My Polaki, odprowadź nas do ojczyzny
i do matek naszych - aż Szaman począł płakać uśmiechając się…
I nie mógł odejść, bo mu jedna dziecina usnęła na płaszczu, i na pole płaszcza
jego, wtenczas gdy rozmawiał.
A przybywszy Kozacy patrzali w zadumieniu na owe dzieło; i zaczęli odganiać
dzieciątka od ludzi obcych, nie śmiejąc jednak bić żadne pamiętni na ów ogień.